Znamy ten scenariusz aż za dobrze, bo widzieliśmy go już dziesiątki razy.
Twoja firma organizuje hackathon. Wszystko wygląda idealnie: jest fajna przestrzeń, zamawianie pizzę, kupujecie setki kolorowych post-it’ów. Ludzie przychodzą z entuzjazmem ? w końcu to zmiana w rutynie, okazja do spotkania z zespołami z innych działów.
Po 8 godzinach intensywnej pracy macie kilkanaście pomysłów. Najlepsze zespoły je prezentują. Wszyscy klaskają. Robicie zdjęcia na LinkedIn. Piszecie wewnętrzny newsletter o “sukcesie innowacyjnej inicjatywy”.
I? nic się nie dzieje.
Pomysły lądują w szufladzie. Ludzie wracają do swoich biurek. Za miesiąc nikt już nie pamięta, co wypracowaliście. Za pół roku organizujecie kolejny hackathon, bo “poprzedni był fajny, może tym razem wyjdzie coś konkretnego”.
Prawda jest brutalna: większość hackathonów to teatr innowacji, nie rzeczywista innowacja.
Spis treści
Dlaczego w ogóle rozmawiamy o hackathonach?
Zanim wyjaśnię, dlaczego hackathony się nie udają, odpowiedzmy na fundamentalne pytanie: po co w ogóle firma potrzebuje hackathonu?
Bo nie chodzi tu o modę czy korporacyjny PR.
Obserwujemy niepokojący paradoks: liderzy na całym świecie deklarują, że innowacyjność jest kluczowa dla sukcesu biznesowego, ale jednocześnie większość z nich nie jest zadowolona z poziomu innowacyjności w swoich organizacjach.
W polskich realiach widzimy to szczególnie wyraźnie:
- Firmy deklarują chęć zwiększenia innowacyjności.
- Niewiele z nich realnie wdraża pomysły pracowników.
- Średni czas od pomysłu do wdrożenia? Często ponad rok (w tym czasie rynek się zmienia kilka razy).
To jak mówić “chcemy być fit”, jednocześnie kupując karnety na siłownie, których nigdy nie używamy.
Problem nie tkwi w braku pomysłów. W Twojej firmie pełno jest ludzi z pomysłami. Problem tkwi w tym, że nie ma odpowiednich warunków, by te pomysły mogły się narodzić, rozwinąć i faktycznie wpłynąć na biznes.
I właśnie tu pojawia się hackathon ? kiedy jest dobrze zorganizowany, staje się katalizatorem zmiany kulturowej.
Anatomia porażki: dlaczego większość hackathonów nie przynosi efektów
Po ponad 150 zespołowych sesji kreatywnych z firmami takimi jak HSBC, Żabka, RedBull czy Hitachi, zauważyliśy powtarzający się wzorzec porażek.
Oto 7 grzechów głównych firmowych hackathonów:
1. Brak realnego wsparcia managementu (czyli “róbcie, co chcecie, ale mnie nie wciągajcie”)
Scenariusz, który znamy na pamięć:
HR dostaje z góry polecenie: “Zorganizujcie coś innowacyjnego dla ludzi”. Organizują hackathon. Wydają budżet na event. Management pojawia się na godzinę pod koniec, wysłuchuje prezentacji, klaska i znika.
Potem, gdy zespoły przychodzą z pomysłami do wdrożenia, słyszą:
- “Nie mamy na to budżetu”.
- “Nie mamy czasu na to patrzeć”.
- “Ciekawe, ale wrócimy do tego za kwartał”.
Z mojego doświadczenia: W większości firm pomysły z hackathonów nie mają przypisanego budżetu wdrożeniowego ani osoby decyzyjnej odpowiedzialnej za ich realizację.
Co się wtedy dzieje z ludźmi?
Najpierw frustracja. Potem cynizm. Za rok, gdy znowu organizujesz hackathon, przychodzą już tylko dlatego, że to dzień bez regularnych zadań. Nie wierzą, że cokolwiek się zmieni.
Gratulacje, właśnie nauczyłeś swoich najlepszych ludzi, że innowacyjność w Twojej firmie to puste słowa.
2. Złe pytania prowadzące (czyli jak zabić kreatywność, zanim się zacznie)
Typowe pytanie na firmowym hackathonie: “Jak możemy zwiększyć sprzedaż o 20% w Q3?”
To nie jest pytanie generatywne. To pytanie, które:
- Zakłada rozwiązanie (sprzedaż).
- Ogranicza perspektywę (tylko sprzedaż, nie np. retencja czy satysfakcja klienta).
- Blokuje kreatywność (ludzie myślą wąsko, operacyjnie).
Dobre pytanie brzmi inaczej:
- “Jak sprawić, by nasi klienci polecali nas swoim znajomym?”
- “Co sprawia, że klient wybiera konkurencję zamiast nas?”
- “Jak możemy stworzyć doświadczenie, które sprawia, że klient wraca?”
Pierwsze pytanie prowadzi do pomysłów typu “zróbmy więcej cold calling“. Drugie ? do systemowych zmian w customer experience.
Różnica? Potencjalnie miliony złotych wartości wdrożonych innowacji.
![[HSHS] - blog picture (1) [HSHS] - blog picture (1)](https://hshs.pl/wp-content/uploads/2025/11/HSHS-blog-picture-1-600x360.png)
? Zarezerwuj miejsce na webinar
“Zbuduj kulturę, która generuje innowacje”
3. Brak metodologii (czyli “wpuśćmy ludzi z karteczkami i czekajmy na magię”)
- 9:00 ? “Dzień dobry, dzisiaj będziemy innowacyjni!”.
- 9:15 ? “Macie 30 minut na brainstorming, potem prezentacje”.
- 9:45 ? Ludzie patrzą na siebie bezradnie.
- 10:30 ? Ktoś wreszcie coś zapisuje na karteczce.
- 12:00 ? Prezentacje bardzo ogólnych pomysłów, które nie do końca odpowiadają na pytanie.
Problem: Dałeś ludziom ciasto i łopatę, mówiąc “zbudujcie dom”.
Innowacyjność to nie spontaniczność. To proces, który wymaga struktury:
- Empatyzacja ? zrozumienie problemu z perspektywy użytkownika (nie założeń managementu).
- Definicja ? sformułowanie właściwego wyzwania.
- Ideacja ? generowanie pomysłów (z odpowiednimi technikami).
- Prototypowanie ? szybkie testowanie koncepcji.
- Testowanie ? weryfikacja z prawdziwymi użytkownikami.
Bez tego masz tylko kolorowy chaos.
4. Niewłaściwy skład zespołów (czyli “tech guys” oddzielnie, “biznes” oddzielnie)
Typowy podział w firmach:
- Zespół IT robi swój hackathon.
- Zespół marketingu robi swój.
- Zespół sprzedaży robi swój.
- I wszyscy wypracowują rozwiązania w próżni.
Rezultat: Pomysły nie przechodzą weryfikacji z innymi działami. IT wymyśla funkcjonalność, której nikt nie potrzebuje. Marketing wymyśla kampanię niemożliwą do zrealizowania technicznie. Sprzedaż chce czegoś, czego produkt nie wspiera.
Najlepsze pomysły rodzą się na styku różnych perspektyw:
- Programista + klient + handlowiec = rozwiązanie, które faktycznie odpowiada na problem.
- Junior + senior manager = świeże spojrzenie + wiedza o kontekście biznesowym.
- Introwertyk + ekstrawertyk = głęboka analiza + energia do realizacji.
Homogeniczne zespoły dają przewidywalne, bezpieczne pomysły. Różnorodność daje innowacje.
![[HSHS] - blog picture [HSHS] - blog picture](https://hshs.pl/wp-content/uploads/2025/11/HSHS-blog-picture-600x360.png)
5. Zero follow-upu (czyli “dzięki za pomysły, pa pa”)
Klasyczne zakończenie hackathonu:
- 17:00 ? Ostatnia prezentacja.
- 17:15 ? Zarząd wybiera zwycięzców.
- 17:30 ? Wręczenie gadżetów/bonów.
- 17:45 ? “Dzięki wszystkim, do zobaczenia!”
Co powinno się wydarzyć:
- Kto jest decision makerem dla najlepszych pomysłów?
- Jaki budżet jest dostępny na prototypowanie?
- Kto będzie project managerem wdrożenia?
- Kiedy pierwszy checkpoint projektu?
- Jak mierzymy sukces?
Z naszego doświadczenia: Zdecydowana większość pomysłów z hackathonów nie ma przypisanego odpowiedzialnego ani deadline’u wdrożenia.
Bez follow-upu hackathon to “tylko” team-building.
6. Strach przed porażką (czyli “a co, jeśli się nie uda?”)
W polskich firmach panuje kultura unikania ryzyka:
- “Kto za to odpowie, jak się nie uda?”
- “Co powie zarząd, jeśli przegramy budżet?”
- “Wolę nie proponować, bo będą mnie rozliczać”
Efekt: Ludzie proponują bezpieczne, małe udoskonalenia. Nie przełomowe rozwiązania.
Prawdziwa innowacja wymaga akceptacji dla porażki. Amazon zainwestował miliardy w Fire Phone ? totalną klapę. Ale z tych samych technologii powstał Amazon Echo (Alexa) ? produkt warty dziesiątki miliardów.
W Twojej firmie: Jeśli nie celebrujesz “mądrych porażek”, nigdy nie dostaniesz odważnych pomysłów.
![[HSHS] - hackathon) [HSHS] - hackathon)](https://hshs.pl/wp-content/uploads/2025/11/HSHS-hackathon-600x360.png)
7. Hackathon jako “event”, nie jako system
Największy błąd: traktujesz hackathon jako jednorazowe wydarzenie, nie jako element większej kultury innowacji.
To tak, jakbyś chodził raz w roku na siłownię i dziwił się, że nie masz mięśni.
Innowacyjność to nawyk. Wymaga:
- Regularnych sesji kreatywnych (co kilka miesięcy).
- Przestrzeni na eksperymenty (np. kilka godzin miesięcznie na własne projekty).
- Systemu zgłaszania i testowania pomysłów.
- Transparentności: co się stało z pomysłami z poprzedniego hackathonu?
Więc co dalej?
Przeczytałeś listę błędów, które prawdopodobnie rozpoznałeś w swojej firmie. Może nawet poczułeś ukłucie “cholera, my właśnie tak robimy”.
To dobra wiadomość.
Bo zrozumienie, co nie działa, to pierwszy krok do zmiany.
Ale wiedzieć, co jest nie tak, to jedno. Wiedzieć, JAK to naprawić, to drugie.
Możesz uczyć się metodą prób i błędów – tracąc budżet, czas i zaufanie zespołu przy kolejnym nieudanym hackathonie.
Albo możesz zacząć od sprawdzonej metodologii.
Naucz się, jak organizować hackathony, które działają
Organizujemy bezpłatny webinar dla liderów, managerów i specjalistów HR/L&D, którzy chcą wdrożyć hackathony w swoich organizacjach ? i zrobić to dobrze za pierwszym razem.
Czego dokładnie się dowiesz:
? Sprawdzona metodologia hackathonów ? od pytań generatywnych przez World Café po storyboarding (krok po kroku).
? Co sprawia, że pracownicy chcą być innowatorami ? autentyczne głosy uczestników i kluczowe elementy sukcesu.
? Jak stworzyć przestrzeń dla innowacji ? praktyczne wskazówki dla formatów online, on-site i hybrydowych.
? Case study z dużej instytucji finansowej ? program dla ponad 100 osób.
? Narzędzia do wdrożenia od zaraz.
Prowadzi: Jan Strycharz
- Współzałożyciel hearts&heads.
- Ponad 150 zespołowych sesji kreatywnych.
- Współpraca m.in. z: Motorola Solutions, RedBull, ABB, HSBC, Brainly, Żabka.
- Ponad 12 lat doświadczenia w projektach szkoleniowych i innowacyjnych.
Nie teoria ? praktyka. Nie “jak powinno być” ? “jak jest naprawdę”.
Format: 45 minut online + Q&A + dostęp do nagrania
Cena: 0 zł (ale miejsca ograniczone do 100 osób)
Nie przegap szansy
Innowacyjność to nie coś, co “się ma lub nie”. To system, który budujesz.
[ZAREZERWUJ MIEJSCE NA WEBINARZE ? liczba uczestników ograniczona]
P.S. Jeśli czytasz to i myślisz “brzmi interesująco, ale nie mam czasu” ? to właśnie DLATEGO Twoja firma nie jest innowacyjna. Nie znajdziesz czasu na zmianę, więc nic się nie zmieni.
45 minut na webinarze może zaoszczędzić Ci miesięcy frustracji i budżetu zmarnowanego na nieudane inicjatywy.
P.P.S. Jeszcze się wahasz? Pomyśl o tym: Twoja konkurencja prawdopodobnie właśnie buduje kulturę innowacji. A jeśli nie Twoja, to startupy w Twojej branży na pewno. Pytanie nie brzmi “czy powinniśmy być innowacyjni”, tylko “czy możemy sobie pozwolić NIE być innowacyjnymi”.

Dawid Sobolak ? design researcher, menadżer projektów biznesowych i społecznych, marketer, trener Design Thinking, współzałożyciel hearts&heads. (???? Dodaj mnie do znajomych na LinkedIn! )

